Christina Hendricks o serialu Mad Men, strojach i inspiracjach

Christina Hendricks to serialowa Joan Holloway. Opowiada nam o swoich doświadczeniach na planie i o tym co najbardziej podoba jej się w stylu odgrywanej przez siebie postaci.
Jak myślisz, skąd bierze się popularność tego serialu i co według Ciebie masz wspólnego ze swoją postacią?
Christina Hendricks: Myślę, że serial ten stał się popularny aż do tego stopnia ponieważ nie ma w telewizji niczego podobnego. Scenariusz jest wspaniały. Trudno jest temu zaprzeczyć. Każdy moment, ujęcie ma w sobie coś specjalnego i chyba dlatego ma taki oddźwięk wśród publiczności. Do tego wspaniałe kostiumy, seksowni faceci, zadymione pomieszczenia, Martini – to wszystko tworzy szczególną atmosferę. Chyba to wszystkich urzeka. A jeśli chodzi o podobieństwa między mną i moją postacią… mamy ten sam kolor włosów. (śmiech)
Czy inspirujesz się strojami Joan?
Christina Hendricks: Oczywiście! Wiele nauczyłam się od naszej projektantki. Przed "Mad Men" nigdy nawet nie pomyślałabym o założeniu ołówkowej spódnicy, ale ona czyni cuda. Od Joan nauczyłam się też pewnej swobody i wyrafinowania. Wiele dowiedziałam się dzięki temu również o samej sobie.
Czy wprowadzasz do kostiumu swoje własne pomysły?
Christina Hendricks: Nie, w żadnym wypadku. Tak samo jest z kwestiami. Nikt nie dodaje od siebie ani słowa. Nasza projektantka jest fantastyczna, a w jej głowie mnożą się niesamowite pomysły. Gdy po raz pierwszy zobaczyłam kostiumy, które przygotowała dla Joan od razu pomyślałam, że z pewnością bez zastanowienia założyłaby ona na siebie każdą z tych rzeczy. Poza tym sęk tkwi w szczegółach, chociaż nie wiem czy widzowie zawsze je zauważają. Są to proste rzeczy, jak na przykład broszka z kształcie serduszka z okazji Walentynek, czy kolczyki w kształcie liścia na Dzień Dziękczynienia.
Myślę, że Joan naprawdę korzysta ze swojej seksualności i zmysłowości. To jak przechadza się po biurze, trzyma wszystkie kobiety w napięciu, zresztą mężczyzn też…
Christina Hendricks: Myślę, że jej seksualność jest bardzo silna, ale ona jej nie nadużywa. Jest to bardziej pewność siebie i jej świadomość. Kiedy kobieta ma w sobie taką pewność siebie mężczyźni na to reagują, a kobiety pragną być podobne. Dlatego cecha ta jest niezmiernie silna. Jeśli chodzi o stroje to mimo, że są one obcisłe czy dopasowane, to nigdy nie są prowokujące. Poza tym, Joan nigdy nie mówi w wulgarny sposób, nigdy niczego nie insynuuje. Chyba jednak chodzi tu o własną postawę i pewność siebie…
Kobiety w latach 60-tych były okrąglejsze. Czy dla Ciebie jako aktorki była to ulga?
Christina Hendricks: Naprawdę były okrąglejsze? Czy nasze ciała aż tak się zmieniły, czy może po prostu bardziej przywiązujemy do tych rzeczy wagę?
W porównaniu do innych aktorek chyba nie odczuwasz aż takiej presji żeby być szczupłą.
Christina Hendricks: Od lat tak właśnie wyglądam, również od lat pracuję w tej branży i nigdy nie miałam z tym żadnego problemu. Tak naprawdę stroje, które noszę w serialu "Mad Men" podkreślają moją sylwetkę. Wiele uwagi zresztą poświęcono temu uwagi, co mnie bardzo cieszy, gdyż jak każda kobieta zastanawiam się czasem co ludzie o mnie myślą, jak mnie odbierają. Spotkałam się z wieloma bardzo miłymi komentarzami.
Czy możesz nam opowiedzieć o swojej diecie i dać jakieś rady co do dbania o urodę?
Christina Hendricks: Ostatnio zaczęłam trenować z osobistym trenerem, co jest naprawdę fajne, zwłaszcza, że ćwiczę razem z moim narzeczonym. Trenujemy 3 razy w tygodniu – biegamy, chodzimy na siłownię. Jednak nie mogę przesadzić z siłownią, gdyż mamy powiedziane że nasze ciała w serialu nie mogą wyglądać na wytrenowane ciała z roku 2009. Zbyt duże muskuły niestety od razu rzucają się w oczy w produkcjach, których akcja toczy się w przeszłości. Zaczęłam również nową dietę, opierającą się głównie na proteinach. Zobaczymy jakie przyniesie efekty.
Jak długo trwa charakteryzacja i czy dzięki niej łatwiej jest wejść w rolę?
Christina Hendricks: Na pewno w sezonie pierwszym każdy z nas po przebraniu się czuł się zupełnie inaczej niż na co dzień. Zakładałyśmy gorset, specjalne staniki i majtki i poruszałyśmy się i mówiłyśmy jak ktoś zupełnie inny. Teraz jesteśmy już do tego przyzwyczajeni i po prostu wrzucamy na siebie kostium jakby nigdy nic. Myślę, że wciąż poznajemy nasze postacie i jako one czujemy się coraz bardziej komfortowo.
Wiele aktorek mówi, że przefarbowanie włosów np. z blond na rudy pomogło ich karierze. Ty bardzo wcześnie zdecydowałaś się na ten ruch. Miałaś może 10 lat?
Christina Hendricks: Tak, to prawda. Chciałam być Anią z Zielonego Wzgórza. Latami farbowałam włosy, a moi nauczyciele byli lekko zszokowani. W liceum byłam brunetką, moje włosy były czerwone, niebieskie i purpurowe. Gdy zaczęłam pracować jako modelka przefarbowałam się na mój naturalny blond. Jednak konkurencja wśród blondynek była duża, a ja wciąż chciałam mieć rude włosy. Dlatego zostałam modelką kampanii farb do włosów L’Oreala. Z rudymi włosami byłam jeszcze bardziej popularna więc postanowiłam już tak zostać.
Czy zastanawiałaś się kiedykolwiek kim byliby idole Joan?
Christina Hendricks: Wydaje mi się, że interesowałaby się popkulturą. Pewnie czytałaby Vogue i inne magazyny o modzie. Na pewno byłaby na bieżąco z muzyką. Chyba najbardziej interesowałaby się modą. Swoją drogą, my na planie przeglądamy ówczesne magazyny, aby mieć pewność, że możemy na przykład użyć kreskówkę w środku oka. Chyba właśnie tego typu rzeczy by ją interesowały. Ale nie jest ona kopią nikogo konkretnego z lat 60-tych.
Kopią może nie jest, ale trochę przypomina Jacqueline Kennedy Onassis…
Christina Hendricks: Myślę, że Joan lubi być po stronie zwycięzców i lubi być modna.
Społeczność








