John Slattery kontra Roger Sterling

John Slattery kontra Roger Sterling

Aktor znany m.in. z serialu "Gotowe na wszystko" oraz filmów takich jak "Uśmiech Mony Lizy" i "Sztandar chwały" opowiada o pracy na planie serialu "Mad Men".

Czy wiedząc o tym jak ogromny sukces serial ten odniósł zmienił podejście całej ekipy do pracy? Czy wpłynął również na Twoją pracę?

John Slattery: Wiesz, nie ma to większego wpływu na nasze podejście. Z pewnością po pierwszym sezonie dla Matta (Matthew Weiner) naszego producenta i scenarzysty, presja była ogromna aby drugi sezon był równie niesamowity. Dla niego musiało to być paraliżujące, ale dla całej ekipy raczej nie miało to aż takiego znaczenia. Jeżeli już, to wszystkim było trochę łatwiej bo świetnie znaliśmy akcję i wszystko to, wokół czego ona się toczyła. Znasz również swoją postać, inni również ją znają. Każdy wcześniejszy sezon robi kolejny łatwiejszym dla aktorów.

Jakie według Ciebie pozytywne i negatywne cechy ma Twoja postać?

John Slattery: Cóż, Roger Sterling czerpie odwagę ze swoich przekonań. Grając tę rolę, trzeba spróbować zrozumieć co skłania go do takiego, a nie innego postępowania. Wydaje mi się, że dawniej społeczeństwo było skłonne zaakceptować niektóre z rzeczy, do których posuwa się Roger, jak np. romanse, palenie, picie w ciągu dnia, lubieżne zachowanie, antykobiece i seksistowskie komentarze w miejscu pracy. Podoba mi się w nim to, że gdy podejmuje decyzję to robi co zdecydował, a później martwi się o szczegóły. Z drugiej strony jest zdolny do nieuzasadnionego wydawania opinii o innych. Na przykład w przypadku Pete'a, bardzo długo to trwało nim zdołał zaakceptować fakt, że jest on czegoś wart. To, co przesłania mu oczy to opinia, że Pete jest w czepku urodzony. Bardzo często jego oceny innych są błędne.

Większość postaci coś ukrywa. Każdy ma jakiś sekret. O czym Roger nie chciałby żeby dowiedział się świat?

John Slattery: Pod koniec sezonu pierwszego, gdy przechodzi atak serca i odwiedza go w szpitalu żona, mówi jej jak bardzo ją kocha. Chyba jak każdy, najbardziej obawia się śmierci. Zdaje sobie nagle sprawę, że powodem dla którego podjął takie a nie inne decyzje, był strach przed śmiercią. Obawia się, że jest już w połowie swojego życia, chociaż tego nie chce. Nie czuje się usatysfakcjonowany, żaden z tych ludzi zresztą nie jest. Każdy z nich na swój sposób szuka satysfakcji, ale żaden jej nie znajduje. Chyba dlatego serial ten cieszy się taką popularnością, bo ci ludzie niczym nie różnią się od każdego z nas. Roger boi się tego, czego boi się każdy – samotności, braku miłości, śmierci. A gdy zdaje sobie z tego sprawę, gdy śmierć nagle puka do drzwi postanawia zmienić swoje życie i niestety musi ponieść tego konsekwencje. A konsekwencje tego ponosi w kolejnym sezonie.

Kiedy zdałeś sobie sprawę, że występujesz w serialu, który jest tak świetnie napisany?

John Slattery: Nakręciliśmy odcinek pilotażowy, po czym musieliśmy czekać półtorej roku, aż skończy się serial “Rodzina Soprano”. Chyba w pierwszej połowie pierwszego sezonu wszyscy zdaliśmy sobie sprawę jak świetny jest to serial i jak każdy odcinek stawał się coraz lepszy. Coś takiego rzadko się zdarza. Odcinek pilotażowy jest z reguły pisany latami, więc jest dopracowany w każdym szczególe. Później, każdego tygodnia jak kręcony jest serial, coraz mniej czasu jest na pisanie. Dlatego nieczęsto jest tak, że serial staje się coraz lepszy.

Społeczność

  • Twój komentarz będzie pierwszy.
  • Musisz się zalogować, aby dodać komentarz.