Jon Hamm o swojej postaci

Jon Hamm o swojej postaci

W serialu Mad Men odgrywa rolę tajemniczego Dona Drapera. Co sądzi na temat swojego bohatera opowiada w naszym wywiadzie.

Dlaczego kobiety kochają się w Donie Draperze?

Jon Hamm: Sam nie wiem. On raczej utrudnia miłość, czy raczej kochanie się w nim z powodu przedziwnych decyzji jakie podejmuje. Myślę, że jest coś takiego w nim, taki pierwiastek męskości, od którego w naszych czasach już odeszliśmy. Jest to rodzaj trzymania dystansu, tajemniczego napięcia. Myślę, że dla wielu osób ten tajemniczy, a zarazem męski pierwiastek jest pod wieloma względami bardzo sexy. Mimo to, że Don nie jest najłatwiejszą osobą do współżycia na co dzień, to pociąga kobiety, a model ten świetnie sprawdza się w tym serialu.

Czy nie uważasz, że pozostali mężczyźni w serialu czerpią inspiracje z Dona, a dzięki temu czują się bardziej pewni siebie?

Jon Hamm: Jeśli tak, to na pewno ubierają się lepiej. (śmiech)

Ale często mówią, że chcą być tacy jak on. Chyba dodaje im to pewności siebie.

Jon Hamm: Coś w tym chyba jest. Postać ta z pewnością zrobiła na wszystkich większe wrażenie niż się tego spodziewano. To dzięki Mattowi (Matthew Winer, producent i scenarzysta serialu) i całemu serialowi oraz miejscu i czasie, w którym toczy się akcja. Wydają się wszystkim nam bardzo odległe, mimo że tak nie jest.

Jak zmienia się Twoja postać?

Jon Hamm: Jak się zmienia? Często zastanawiamy się nad tym z Mattem – czy ludzie naprawdę się zmieniają, tak dogłębnie i na dobre. Don jest kimś, kto w życiu nosił wiele kapeluszy (śmiech) i zmienił się wewnętrznie. Ale czy te zmiany są na stałe? Chyba się stara. Stara się spełnić oczekiwania swoje i społeczeństwa jako dobry ojciec, dobry mąż, dobry szef i pracownik. Myślę, że próbuje się zmienić, ale zawsze prędzej czy później wraca do swego zwyczajowego „ja”.

Powiedziałeś, że Twój bohater cieszy się popularnością wśród mężczyzn, ale czy nie uważasz że rodzaj mężczyzn, który Twoja postać reprezentuje powoli wymiera?

Jon Hamm: Z pewnością dzisiaj jest to gatunek wymierający, ale zaczął on wymierać już w 1963 roku, kiedy to toczy się akcja kolejnego sezonu. Don w pewnym sensie łączy starą erę Eisenhowera, pokolenie drugiej wojny światowej z młodymi, którzy będą należeć do pokolenia wojny wietnamskiej, rewolucji kulturowej i baby boomu. On jest dokładnie w środku między tymi dwoma światami. Blisko przyjaźni się z Rogerem Sterlingiem, będącym jednym z ostatnich „starych weteranów”, a jednocześnie wszystkie jego działania reklamowe skierowane są do młodego pokolenia. Każdego dnia musi się z tym zmierzyć. A jak tu mówić do młodych, którzy za chwilę zdominują każdy aspekt życia. Dlatego on musi znaleźć swoje miejsce w hierarchii.

Mówi się, że ze względu na tryb życia Don nie jest w najlepszej formie fizycznej. Czy w przeciwieństwie do innych aktorów musisz specjalnie podtrzymywać swoje złe nawyki?

Jon Hamm: Nie wiem czy mogę powiedzieć, że robię to specjalnie. Stres związany z nakręceniem 13 odcinków jest dość duży, zwłaszcza że moja postać występuje w większości z nich. Z pewnością nie piję tak często i tak dużo jak Don, ani dużo nie palę. Raczej nie byłbym w stanie pojawić się na planie zdjęciowym o 6:30 rano po całym wieczorze picia i wyglądać dobrze. Fakt, że zdrowie Dona pogarsza się, zaczyna martwić go samego. Wszyscy faceci w tym serialu wiodą twarde życie i muszą sobie radzić z konsekwencjami swojego postępowania. Prowadzenie życia w taki sposób wiele ich kosztuje, ale oni chcą być postrzegani jako właśnie ci mad men i wyjście na pół nocy, pokazanie się na mieście, a na drugi dzień pojawienie się w pracy jest dla nich sprawą honoru. Jednak niektórzy z nich nie radzą sobie z tym albo fizycznie albo mentalnie, zresztą jest o tym mowa w drugim sezonie.

A co myślisz o moralności Dona i jego całym kodzie moralnym? Czy według niego wszystko co ma mu się należy? Czy ma wyrzuty sumienia?

Jon Hamm: Myślę, że Don ma kod moralny, ale jednocześnie ma on w sobie coś z oszusta i ta część jego ego może mu podpowiadać, że mu się coś należy. On nie jest zawsze sobą, ma wiele twarzy i od tego właśnie zależy ile czerpie korzyści z tego co ma w zasięgu ręki. Nie jest ani liberałem ani hedonistą. Rzadko odczuwa radość, a to właśnie dlatego że czuje się osaczony. Ale według mnie on ma moralność. Widać to szczególnie w jego podejściu do Peggy. Również Pete'a ostrzega przed niewłaściwymi zachowaniami. A fakt, że Peggy jest kobietą nigdy nie wpływa na jego decyzje. Myślę zresztą, że Don czuje do niej respekt. Dla niego jest to prosta sprawa – jeśli twoja praca jest dobra, ty będziesz dobry; jeśli jesteś uprzejmy w stosunku do innych, oni będę uprzejmi dla ciebie. Don rozmawia ze wszystkimi. Zresztą stąd czerpie wiele swoich inspiracji. Dla niego nikt nie jest ważniejszy lub mniej ważny od niego samego. On pamięta o tym skąd pochodzi i jak wiele kosztowało go to, aby być tu gdzie jest teraz. To właśnie jest jego kod moralny. Kod oparty na wartościach.

Co było najbardziej zaskakującą dla Ciebie rzeczą w twej roli?

Jon Hamm: Hmm, chyba rzeczą, która sprawiła mi największą satysfakcję to możliwość bycia trzema zupełnie innymi ludźmi. Don ma zupełnie inną osobowość gdy jest w domu, inną w pracy i jeszcze inną, gdy po prostu jest sobą. Bardzo interesujące, a zarazem intrygujące było odkrywanie tego.

Społeczność

  • Twój komentarz będzie pierwszy.
  • Musisz się zalogować, aby dodać komentarz.